Czy to jest ta „dobra poezja”? Wiersze Aleksandry Zbierskiej.

strony: 1 2 3 4 »
Nisza Krytycznoliteracka
Nisza Krytycznoliteracka 5 lipca 2010, 15:52
W ramach działań Niszy Krytycznoliterackiej rozopoczynam nowe wątki z analizami i omówieniami wierszy poetów polskich odnoszących sukcesy w ostatnich latach.

Lista Autorów i omówienie założeń projektu Nisza Krytycznoliteracka znajduje się tu:

www.wywrota.pl/db/artykuly/17507_nisza_krytycznoli…


Tym razem zajmiemy się twórczością Aleksandry Zbierskiej z Poznania.

Poczytać o tej poetce można tutaj:
poewiki.org/index.php/Strona_osobista:Aleksandra_Z…

Apeluję:Wywrotowicze, Wywrotowcy i Wywrotki: Do dzieła! Bądźcie zdeterminowani i odważni, ale przede wszystkim wnikliwie czytajcie poezję i wyrażajcie o niej swoje opinie.

Zapraszam.
Nisza Krytycznoliteracka
Nisza Krytycznoliteracka 5 lipca 2010, 16:05
Oto wiersz z pierwszego tomu Aleksandry Zbierskiej pt. "Wibrujące ucho" (Seria SŻP, Seria Wydawnicza Pisma Literackiego "Red"; 2009):


"Zapytałam, dlaczego to zrobił"


Bo ceni różnorodność - odpowiedział facet co zdradził
i zdradzi jeszcze nie raz. Potem mówił o kulturze fiuta
i murzyńskich biodrach - dużych, przepastnych,
o których marzy Kuba B, bo:
demona murzyńskiej dupy nie wypędzi się z łba
czytając Spinozę czy Freuda - to instynkt

przeciwny skokowi. Siedzę w fotelu i czuję jakbym szła;
jakbym szła długą nocą - za nim i po niego,
a przecież nikt nie jest taki specjalny.
Odprysk Ducha -
najwspanialsza rzecz, jaką wszyscy dzielimy.

- Niech pani tak nie mówi, będę wył - powiedział
facet, który zdradził i zdradzi jeszcze nie raz.
Skąd ma wiedzieć dlaczego ten płacz?
Opanował się i wszystko jest ok. -
trumna na swoim miejscu, i ładnie zamknięta;
Orkiestra dęta gra Marche funebre Chopina,
słońca nie ma - a życie jest.

Autorka wybrała ten tekst, jako jej zdaniem udany, osobiście komentuje jego powstanie w następujący sposób:
"Uważam że najlepszy [z pierwszej książki] jest "Zapytałam, dlaczego on to zrobił" - autentycznie napisałam go w jednej sekundzie rozgoryczenia. Prawie wcale nie poprawiany, wykreśliłam poźniej z niego może jeden wyraz..."

Co sądzicie? Zapraszam do komentowania.
Marcin Sierszyński
Marcin Sierszyński 5 lipca 2010, 18:24
Podoba mi się te połączenie "niskiej" dykcji z powoływaniem się na wybitnychi twórców. I tak z jednej strony Freud (mnóstwo go we współczesnej poezji polskiej - maniera, czy rzeczywiście nie potrafimy się bez niego obejść w poezji? :) ), a z drugiej "kultura fiuta".
Powtórzenia wytyczają odpowiedni rytm - konsekwentnie przez trzy strofoidy, nie zwodzą i można uznać za udane.
Najlepsze jest to, że można czytać tekst na dwa sposoby - powierzchownie, jako pewną historię sprowokowaną przez postawione pytanie, opowiedzianą przez podmiot; ale także przekładając ją na język poniekąd symboliczny, a na pewno metaforyczny tam, gdzie wydawałoby się, że go nie ma. Implikacje skojarzeniowe, które pojawiają się w głowie po przeczytaniu wymienionych nazwisk i wyszczególnionego "Odprysku Ducha", ale także "kultury fiuta" czy chociażby nagły dystans "bohatera" (zwracanie się do podmiotu per "pani", zdradzające obecność potencjalnego czasu ważnego w interpretacji) - przenoszą tekst na zupełnie inną płaszczyznę. Rozumiem, że autorka korzysta raczej z symboli akcydentalnych, które można rozszyfrować myśląc nad nimi? bardziej je czując? wmawiając sobie znaczenia? Cokolwiek byłoby rozwiązaniem, byłoby właściwe.
Ciekawy wiersz, autorka nie boi się być wulgarną gdy trzeba i umiejętnie tonuje cały utwór.
Marcin Sierszyński
Marcin Sierszyński 5 lipca 2010, 18:27
Pomijając zawartość utworu, zastanawia mnie akt dokonania wyboru "udanych" czy "najlepszych" wierszy przez autora owych. Tutaj rozumiem przeważył czynnik emocjonalny - czy to dobre kryterium?
Joanna
Joanna "Tussi" Szafraniec 5 lipca 2010, 20:25
Nie zrobię fachowej analizy jak Marcin, ale tak z serca - podoba mi się rytmika tego wiersza podkreślona rymami, a jakże pięknie oddająca wers: "Siedzę w fotelu i czuję jakbym szła..." I ten wers jest dla mnie taki "kobiecy" (chociaż nie lubię tego określenia), bo oddaje bezradność, zaskoczenie, zatrzymanie w chwili, a jednocześnie tę burzę emocji. I czy wtedy nie chce powiedzieć się coś dosadniej, mając świadomość teorii, ale czy trzeba się z nimi godzić? Ślepo w nie wierzyć? Zwłaszcza, że ja osobiście jeżę się, słysząc o instynkcie.
W tym kontekście bardzo podoba mi się fragment o "odprysku Ducha" i zabieg na wersach:
"odpowiedział facet co zdradził
i zdradzi jeszcze nie raz. Potem mówił o kulturze fiuta..."
i
"facet, który zdradził i zdradzi jeszcze nie raz.
Skąd ma wiedzieć dlaczego ten płacz?"

Poczułam się zachęcona do poczytania wierszy Autorki.
Tomasz Smogór
Tomasz Smogór 5 lipca 2010, 21:48
Zastanawiam się czy w pewnych miejscach nie powinno być przecinków:

,,odpowiedział facet co zdradził'' - facet, co - bo to przecież prawie jak facet, który
,,demona murzyńskiej dupy nie wypędzi się z łba'' - przecinek po ,,łba"


Nie lubię używania w poezji wybitnych nazwisk - tu filozofa i psychoanalityka, wolę przez wyrażenie tego słowami. Druga rzecz, która mi się nie podoba to powtórzone ,,jakbym szła''.

Podobają mi się odniesienia do muzyki, to jak najbardziej cenię w poezji. Lecz zamiast ,,Marszu Żałobnego'' Szopena, widziałbym tu raczej dixielandowskie ,,When The Saints Go Marching In'' Louisa Armstronga, ponieważ wcześniej pojawiają się elementy witalistyczne, no i zakończenie optymistyczne - ,,a życie jest''.


Aha, i rym:
zamknięta/Orkiestra dęta - to raczej coś na miarę braci Golec, niestety :-/
Tomasz Smogór
Tomasz Smogór 5 lipca 2010, 22:35
Jeszcze coś.


,,facet co zdradził
i zdradzi jeszcze nie raz.''


W tym fragmencie wyczuwam jakąś nutkę dykcji Świetlickiego.
dominika ciechanowicz
dominika ciechanowicz 5 lipca 2010, 22:40
murzyńskie biodra mnie sprowokowały do takiej myśli: wszyscy jesteśmy rasistami.
Pozwólcie, że to rozwinę, jeśli uda mnie się myśl w odpowiednie słowa ubrać. Otóż seksualność plemion Afryki wydaje nam się czymś bardziej dzikim, pierwotnym niż nasza własna - biała, cywilizowana, europejska seksualność. My to robimy w łóżkach, a oni biegają nago po tych swoich wioskach i pewnie robią to w krzaczkach.
Niekoniecznie muszą to być zresztą Murzyni. Oglądałam ostatnio "Walkabout" - film (między innymi) o Aborygenach. Widząc na ekranie całe grupy ciemnoskórych ludzi bez ubrań nie byłam specjalnie zdziwiona. Gdybym zobaczyła na ekranie grupę białych ludzi bez ubrań - byłabym zdziwiona.
Dlaczego?
Czy nie dlatego, że podświadomie uważam ciemnoskórych ludzi za bliższych naturze? A tym samym - mniej cywilizowanych?
Joanna
Joanna "Tussi" Szafraniec 5 lipca 2010, 22:41
Dla mnie drugie "jakbym szła" to odniesienie do "poświęconego" czasu, ale nie rozwijam już tematu...
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska 6 lipca 2010, 10:16
to ja najpierw wspomnę o fragmencie przytoczonym przez Tomasza:
"Bo ceni różnorodność - odpowiedział facet co zdradził" - też jestem za przecinkiem, a tym bardziej za zmianą "co" na "który", "co" brzmi co najmniej strasznie i w jego obliczu nie do końca chce mi się wierzyć, że tekst był niezmieniany ;) słówko traktuję jako próbę uniknięcia powtórzenia, bo dalej jest: "o których marzy Kuba B", tym bardziej, że w dalszej części przy facecie już się pojawia "który".
chyba zawsze ostrożnie należy podchodzić do wypowiedzi autora na temat własnego tekstu i metody tworzenia.

do mnie akurat trafia połączenie kultury wysokiej z "niską", a raczej z instynktami, połączenie tego, co wyuczone z tym, co rzekomo siedzi w ludzkiej naturze (tu nawet nie można orzec, że zwierzęcej, bo są zwierzęta, które dobierają się w pary na całe życie). dobre jest to, że zdrada nie urasta do rangi problemu filozoficznego, a przynajmniej od strony mężczyzny (podmiotka jednak rozważa), zdradził, bo pożądał, zdradził nie myśląc, że to krok ku wolności i akceptacji swojej natury (Spinoza) czy uleganie sile id, kompleksów itd. no prosty facet i tyle, pewnie dlatego jest fiut zamiast fallus, który może słabiej by brzmiał, ale w moim odczuciu bardziej wpasował się w tekst.

Duch - mistrzem filozofii nie jestem, ale czy to nie raczej Słowacki i jego Duch Dziejów? tak czy inaczej wydaje mi się niepotrzebnie wmieszany. o ile strofa jest poruszająca sama w sobie, to odstaje mi od całości. niby uwolnienie się od filozofii i różnych determinant, a tu wplatanie Ducha, którego dzielimy, który tym samym musi mieć na nas wpływ.

no i na koniec wychodzi, że ten nasz facet to nie tyle prosty człowiek, co emocjonalny pustak. trumna, płacz - nie rozumie uczuć rodzących się po stracie. bo przecież to tylko słońce zaszło, życie biegnie dalej i nie ma się, co przejmować. wychodzi: nieumiejętność przywiązania się do drugiego człowieka.

dla mnie tekst jakby pochodził z wywroty ;)
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska 6 lipca 2010, 10:30
jeszcze do zdziwienia Domki i rasizmu. skoro Murzynek Bambo jest postkolonialny i wpaja dzieciom białym wyższość nad ciemnoskórymi, to i tutaj można się tego dopatrzyć. zwłaszcza, że murzyńskie biodra krążą w tekście wokół instynktu, fiuta itd.

co do zdziwienia, to może i owszem podświadome twierdzenie, że są bliżsi naturze, nie wiem, co ci w głowie siedzi :P ale poszłabym raczej w stronę kultury i tego wszystkiego, co narzuca. dawniej ludzie pewnie się jeszcze dziwili, że co niektórzy ciemnoskórzy biegają na golasa. było to raczej potwierdzenie ich niższości niż przywiązanie do przyrody. my cywilizowani, oni barbarzyńcy. obecnie postrzega się to już jako różnice kulturowe, a jednak kolonialny posmak pozostaje.
no i dlaczego murzyńskie biodra, a nie latynoskie, żydowskie, białej kobiety?
dominika ciechanowicz
dominika ciechanowicz 6 lipca 2010, 11:15
No co mi w głowie siedzi? To samo, co wszystkim...

Pewnie, że zostaje kolonialny posmak. Tylko poprawność polityczna nie pozwala nam o tym mówić.

No właśnie - dlaczego murzyńskie biodra? Co w nich jest takiego, że kojarzą się z seksualnością i płodnością bardziej niż biodra - dajmy na to - żydowskie? Kolor? Czarne, jak matka ziemia? Czy jak?
Joanna
Joanna "Tussi" Szafraniec 6 lipca 2010, 12:04
Z tymi Murzynami i biodrami to tak:
Latali/latają na golasa, bo klimat sprzyja, a człowiek to wygodna bestia i praktyczna... W naszym klimacie nie sposób cały rok na golasa latać, więc trzeba było o przyodziewku pomyśleć, by tu i ówdzie coś nie przeziębić... Jak więc biały ruszył na podbój świata (a zbliżała się tzw. mała epoka lodowcowa) i zobaczył piękne bioderka takimi, jak je Bozia stworzyła, to podziałało na... różne części ciała i poczucie estetyki. Przecie wtedy wszystkie białe damy szczelnie upakowane były od czubka głowy po palce stóp (z małymi przerwami bodajże na głębokie dekolty).
Czyż nie optimum klimatyczne było przyczyną tak wspaniałego rozkwitu kultury starożytnej, m.in. filozofii, bo wszystkiego było dużo (podstawowe potrzeby zapewnione), więc był czas na leniuchowanie i rozwój intelektualny? Czyż nie wtedy modne były wszelkie święta ku czci mniej lub bardziej ważnym bogom, sprzyjające rozpuście (tłumaczonej względami religijnymi)? A upodobanie twórców do powrotu ku antykowi i czerpanie z tego inspiracji?
To tak z mojego punktu widzenia. Swoją drogą - ciekawe, jak by to było gdyby to białe damy ruszały na podbój świata...
Joanna
Joanna "Tussi" Szafraniec 6 lipca 2010, 13:05
* lodowa; poniosło :(
Joanna
Joanna "Tussi" Szafraniec 6 lipca 2010, 13:18
A przy okazji - mogę zapytać, o co(!) chodzi z "co". Już któryś raz widzę zarzut, dotyczący jego stosowania i nie bardzo rozumiem, a bardzo bym chciała. Bo tu, w wierszu Pani Zbierskiej absolutnie mi nie przeszkadza. Czasem, w niektórych tekstach "co" nadaje pompatyczny ton... Czy może to po prostu niepoprawnie?
dominika ciechanowicz
dominika ciechanowicz 6 lipca 2010, 13:29
No tak. Ta teoria z klimatem ma sens.
Myślę sobie, że jak byłabym białą damą wyruszającą na podbój świata i zobaczyłabym czarnego pana popylającego bez ciuszków, to też by mi mogło podziałać na różne części ciała i poczucie estetyki.
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska 6 lipca 2010, 13:35
"co" jako zamiennik to zabieg języka potocznego: sjp.pwn.pl/szukaj/co
nie wiem, czy gdzieś jest zapisane, że to błąd.
Tomasz Smogór
Tomasz Smogór 6 lipca 2010, 13:36
Mi chodzi o te przecinki. Trzeba się zdecydować - albo interpunkcja albo bez. Choć nierzadko interpunkcja kaleczy, zwłaszcza przy krótkich wersach, wtedy bez niej utwór zyskuje na płynności - (zapewne chodziło o tą płynność). Do ,,co'' jako takich zastrzeżeń nie mam. Raczej wychodzi na plus. ,,który'' zostawiłbym dla prozy.
Paweł Kaczorowski
Paweł Kaczorowski 6 lipca 2010, 17:11
Pierwsze wrażenia:

Rzeczywiście interpunkcja w tym wierszy pozostawia wiele do życzenia [wiersz ściągnąłem ze strony, którą wskazała Autorka i tam został opublikowany z krótkimi myślnikami "łącznikowymi" a nie z długimi "drukarskimi";]:
1. przecinek przed "co" - konieczny, jeśli ma być konsekwentnie poprawnie;
2.dwukropek po "bo" jest zupełnie niepotrzebny;
3. średnik w ostatniej strofie również, zamieniłbym na kropkę, szczególnie, że po nim mamy wielką literę.

Poza tym "ok." piszemy "OK." lub "OK" - źródła podają najczęściej tę drugą opcję, bez kropki.

Zapis jest nieco roztrzęsiony, wydaje się chaotyczny, ale ten układ trzyma się jako całość. Dobrze ze sobą koresponduje forma i treść, powiedziałbym nawet, że taka forma zapisu wynika z narzucającego się potoku myśli, skojarzeń, obrazów, i tu gotów jestem uwierzyć Autorce, że wiersz powstał "z ręki". Łamanie składni i dowolność konstrukcji strof odpowiadają zapętleniu i nawarstwieniu wątków historii przeżywanej przez podmiot; historii przydarzającej się podmiotowi, wobec której raz jest on (w zasadzie ona) zdystansowanym obserwatorem, raz reflektującym stany swojego czucia i bycia uczestnikiem.

Dla mnie ciekawa w tym wierszu jest żeńska dykcja, która jednocześnie ma w sobie coś z męskiej ostrości, z męskiego szowinizmu. Ten zabieg odwrócenia wartościowania: "Bo ceni różnorodność" - brzmi jak usprawiedliwienie, świetny samczy wykręt, "cytowany" przez podmiot.
A już fraza "facet, który zdradził i zdradzi jeszcze nie raz" - doskonale oczyszcza faceta z jego ewentualnej winy, wszak to "natura samcza", "instynkt", rodzaj obowiązku, żeby być maczo, żeby być facetem i mieć "fiuta", a nie ledwie "penisa"...

Doskonale Zbierska radzi sobie tutaj z podziałem ról, ustawia sytuację narracyjną jak w prozie, pozwala sobie na obdarzenie "bohatera lirycznego" cechami, które jednoznacznie go opisują i robi to subtelnie a jednocześnie ironicznie, bo fragment: " Potem mówił o kulturze fiuta/ i murzyńskich biodrach - dużych, przepastnych(...)" pokazuje zadufaną samczość, której żaden intelektualizm (lektura Spinozy i Freuda) nie osłabiają, lecz wręcz wzmacniają ją! Jednak w ostatniej strofie kpi Zbierska z tak ustawionej figury, wkłada w jej usta słowa: "Niech pani tak nie mówi, będę wył" - pokazując mięczaka pod maską maczo.

W kwestii murzyńskich bioder i rasizmu: moim zdaniem Zbierska odsłania tu czysty archetyp ubrany we współczesną, cholernie seksistowską optykę patrzenia i wyobrażania ciał ciemnoskórych mieszkańców naszej planety. Dotyka drapieżnego i lubieżnego aspektu w myśleniu białych o innych rasach. Odnosi się, świadomie lub nie, do historycznego aspektu relacji panów i niewolników, cywilizowanych (czytających Freuda) i "dzikusów" z podbitej Afryki. Tylko, wiemy dzisiaj, kto zachowywał się jak dzikus w tej relacji, jak w umyśle moralnie represjonowanych przez kulturę, w "kulturze kastracji" ukształtowanych Europejczyków dochodziło do usankcjonowania każdej formy narzucającej poddaństwo podbitym.

Murzyńskie biodra, upragnione ciała ciemnoskórych mężczyzn, hebanowe biodra egzotycznych kobiet... Motyw ten jest niesamowicie inspirująco eksplorowany przez Andrzeja Sosnowskiego w
rozdziale I "Nouvelles impressions d’Amerique" [ Wrocław 2004, Wyd. Biuro Literackie]. Polecam tam zajrzeć.

Rym w końcówce rzeczywiście niefortunny.

Ogólnie wiersz uważam za inspirujący, porusza mnie szczególnie delikatność wyznania w środkowej strofie znakomicie skontrastowana z wulgarnością pierwszej. Ładna pointa, tylko albo myślnik, albo "a"...

Przejdźmy do kolejnego wiersza.
Paweł Kaczorowski
Paweł Kaczorowski 6 lipca 2010, 17:35
Oto wiersz pt. "Kwit z pralni" z książki "Panopticon" [Wydawnictwo Black Unicorn, Jastrzębie Zdrój 2009], wiersz ten ukazał się również w "Solistkach" - Antologii poezji kobiet 1989-2009.
[ Redakcja: Cyranowicz Maria, Mueller Joanna, Radczyńska Justyna; Wydawnictwo: Staromiejski Dom Kultury, Warszawa 2009 r.]

Podaję w wersji książkowej, przy czym, ze względu na brak kursywy w naszym forumowym edytora,
znakami / otaczam słowa pisane kursywą.


"Kwit z pralni"

Co to jest polityka seksualna? Seksualna?
/To jest wtedy, gdy – seks – to.../ Tato? /To osiąganie tego,
co się chce; więc otwarte drzwi są zaproszeniem i
niewystarczającym powodem do tego,
Żeby wejść./ Tarzałam się po podłodze, śpiewałam,
byłam zupełnie goła. /Nie płacz, nie płacz,
kupię ci chechłacz. Obyś myślała
głową/. Jeszcze galeria osobliwości –
Renoir: /W obłędnym chaosie
paryskiego ruchu ulicznego spotyka się dwa rodzaje przechodniów -
spieszących się i nieżywych/ – Jean. Więc dorabianie
ideologii do kurestwa? Tato? /Do ego:
Staranniej dobieraj słowa/. Nie mam
lepszej pamiątki po ojcu.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać na forum
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się

strony: 1 2 3 4 »



Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło
współpraca